Randka w ciemno
Już nie mogłam sobie poradzić z bratem mojej koleżanki, który bardzo zabiegał o moje względy, ale on mi jako mężczyzna partner nie odpowiadał. Czego ja nie robiłam, jakich uników nie czyniłam, wszystko na nic. Uparł się i jak cień za mną się ciągał. Kilka razy umówiłam go z moimi koleżankami, które potraktował byle jak i na niczym się te spotkania kończyły. Wpadłam na pomysł, który przyniósł oczekiwany efekt. Umówiłam się z nim w Hotel Gliwice w restauracji. Czas naszej randki był ustalony z wyprzedzeniem, ponieważ musiałam poszukać faceta, z którym bym była w tej restauracji jak przyjdzie brat koleżanki mojej. Uporałam się z tym problemem i z kolega z firmy pojechaliśmy dużo wcześniej do Hotel Gliwice. Usiedliśmy przy stoliku, zamówiliśmy szampana, po drodze kupiłam kwiaty, bukiet róż, który kelner wstawił do wazonu. Kiedy wszedł ten randkowicz i jak nas zobaczył to zrobił taka minę, że szkoda mi się go przez chwilę zrobiło. Stanął jak wryty, długo patrzył na mnie i na mego amanta, ale odpuścił sobie mnie po tym zajściu. Poczuł się obrażony, bo przez jakiś czas nawet się nie kłaniał i nie rozmawiał ze mną. Miałam wrażenie, że mnie unika, a ja byłam szczęśliwa bo miała w końcu spokój. Nikt mi pod drzwi nie przychodził, sms nie pisał i nie dzwonił. Był moment, że czegoś mi brakowało nim się zorientowałam czego. Teraz rozmawiamy ze sobą, ale już nie mam obaw, ze będzie znowu nalegał na spotkanie się z nim.