Sex kamerki a próżne życie

Kilka lat temu w Gazecie Wyborczej, a dokładniej w dodatku pod oryginalnym tytułem Wysokie Obcasy pojawił się artykuł o dziewczynie gangstera. Przedstawiony był wywiad, a w zasadzie opowieść samej dziewczyny, która w rozmowie z reporterką zdradziła, jak wygląda życie partnerki faceta, który zajmuje się nie do końca legalnymi interesami. Dość dziwnie wygląda takie życie, trzeba to głośno powiedzieć. Dziewczyna przesiadywała cały dzień w domu, codziennie dostawała pieniądze na drobne wydatki, mogła się kręcić tylko z przyjaciółkami, które partner akceptował i miała oczywiście cały dzień wolny. Spędzała go na oglądaniu wypożyczonych filmów na DVD, chodziła na aerobik, różne inne fitnessy, i oczywiście bardzo często na zakupy do centrum handlowego, gdzie wybierała sobie co rusz nowe ciuszki, nowe akcesoria i wszystko, na co miała kaprys. Sex kamerki wtedy jeszcze nie znała, bo jeśli wiedziałaby o istnieniu takiego wynalazku, pewnie spędzałaby wiele godzin dziennie na cybersexie. Po prostu, ot tak z nudów, bo po kilku tygodniach takiego próżnego życia, zaczęło się jej robić najzwyczajniej w świecie nudno.