Szkoła karate z korzeniami
No cóż, już w drugiej połowa XX wieku karate było w okresie dynamicznego rozwoju na całym świecie. Powstawały nowe style, nowe organizacje. Praktycznie już od dziecka interesowałem się dalekim wschodem ale tak się życie potoczyło, że nie miałem okazji uprawiać karate.Obecnie mam 32 lata i dwóch wspaniałych synów, starszy obecnie ma 8 lat a młodszy wkracza w wiek przedszkolny.Zastanawiam się jaką szkołę mam właściwie wybrać dla swoich pociech. Mieszkamy w dużym mieście i jak się okazuję jest naprawdę w czym wybierać .Aby dokonać właściwego wyboru postanowiłem się troszeczkę zorientować i zapoznać z tym tematem. Realia na ten moment nie są niestety pocieszające ,jest masa pseudo szkół karate a często bywa tak, że ambicje trenerów organizacji powodują, iż liczy się ilość uczniów, a nie jakość szkolenia. Następnie znane są praktyki korespondencyjnego nadawania stopni, układania nowych kata w oderwaniu od tradycji a ekspertami w nauczaniu karate mianują się osoby, które nigdy na oczy nie widziały żadnego japońskiego mistrza. Mam jednak szczerą nadzieję, że moi synowie trafią do szkoły z prawdziwymi korzeniami.